"Wrong Turn", amerykański slasher z 2003 roku w reżyserii Roba Schmidta.
PLOT: Chris pokonuje długą trasę samochodem, spiesząc się na rozmowę o pracę. Poirytowany korkiem na autostradzie, decyduje się na przejazd kiepsko opisanym na mapie skrótem – otoczoną lasem, górską drogą. Przypadek sprawia, że w głuszy, Chris poznaje młodych ludzi, z pomocą których, stawi czoła zamieszkującym te tereny, dzikim kanibalom.
„Wrong Turn” to slasher, który z pozoru niczym szczególnym się nie wyróżnia. A jednak, ta niewielka produkcja sprzed lat, przerodziła się w sporą franczyzę, rozbudowaną o kolejnych pięć części i remake (z roku 2021). Kosztując niespełna 12 milionów dolarów, obraz zarobił dwa razy tyle i był sporym zaskoczeniem dla producentów (a wszystko to, przy minimalnej reklamie, bo cenzorzy w USA uznali, że zapowiadające obraz trailery, są emocjonalnie zbyt „intensywne” i ograniczyli ich emisję). Niektóre, przedstawione w filmie, fabularne rozwiązania, znamy aż do bólu - czy to z cyklu „Piątek 13” (1980-2009), serii „Wzgórza mają oczy” (1977-2007), czy „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną” (1974-2022). Zobaczymy więc złowrogiego dziwaka na stacji benzynowej (który powróci w części drugiej!), młodzi ludzie zostaną ukarani za niezobowiązujący seks, a część postaci będzie chętnie podejmowała idiotyczne decyzje, w rodzaju - wejdźmy na siusiu do strasznej chaty w lesie.
Film Schmidta nie broni się więc oryginalnością, fajerwerkami gry aktorskiej, czy szlachetnym pedigree reżysera. Wydaje się, że sekret popularności tego slashera, kryje się w czymś innym, a mianowicie - w jego przystępności. „Wrong Turn” niczym nie odstrasza i nie szokuje. Przemoc nie jest tu przegięta, a w scenariuszu nie ma żadnej nagości (dopiero kolejne części, brutalnie zmienią ten stan rzeczy). Jednocześnie, jakość opowieści jest na tyle dobra (co wcale nie bywa standardem jeśli chodzi o slashery), że nawet, nie znając się na horrorach, „Wrong Turn” z "przyjemnością" obejrzymy do końca. Film jest dziełem bezpiecznym, ale nie nudnym, a kilka rzeczy, wręcz pozytywnie go wyróżnia. Po pierwsze, świetnie dobrana, dość nieoczywista obsada. Chyba najbardziej rozpoznawalni są, Eliza Dushku („Prawdziwe Kłamstwa”, James Cameron, 1994) i Desmond Harrington („Dexter”, 2006-2013). Reszta zespołu to po prostu ekranowi wyjadacze, znani z niewielkich ról dużego i małego ekranu, gier wideo i kreskówek, którzy żadnej pracy się nie boją. Scenariusz nie mówi nam zbyt wiele o odgrywanych przez nich bohaterach, a jednak - pomiędzy aktorami i aktorkami, czuć prawdziwą chemię i zwykle wystarczy im jedno spojrzenie, czy grymas twarzy, aby wiarygodnie pokazać daną postać. Wszyscy są na tyle sympatyczni, że chętnie trzymamy za nich kciuki. Mamy tu więc, dwójkę studenciaków, która myśli tylko o seksie, sympatyczną parę młodych narzeczonych oraz duet mocnych charakterów (Dushku i Harrington), którzy popychają akcję do przodu.
Po drugiej stronie barykady stoją mordercy. I znowu – fabularnie jakby nic nowego – po prostu bracia kanibale, zapomniane przez cywilizację, górskie, czy leśne dzikusy. Znamy ten typ, a postać grana przez Harringtona, przywołuje zresztą w jednym z dialogów, słynny obraz – „Deliverence” (John Boorman, 1972) z Burtem Reynoldsem i Johnem Voightem, w którym tacy właśnie oprawcy, ludzie gór, czy lasów, mocno zadebiutowali na dużym ekranie. A jednak, czarne charaktery w filmie Schmidta pozytywnie wyróżniają się na tle innych dreszczowców. W dużej mierze jest to zasługa Stana Winstona - mistrza od efektów specjalnych, który był nie tylko producentem „Wrong Turn”, ale wraz z zespołem, zaprojektował także występujących w filmie złoczyńców (w szczególności postać zwaną Three Finger) i pomagał przy niektórych scenach. Pamiętajmy, że w przypadku Winstona, mamy do czynienia z nieżyjącą już legendą kina. To jego geniuszowi zawdzięczamy pomysły na maskę Jasona, czy facjatę Predatora, ale stary mistrz i jego ludzie pracowali przy dziesiątkach przełomowych efektów specjalnych do wielu klasycznych filmów - od Terminatora (James Cameron, 1984) po Park Jurajski (Steven Spielberg, 1993).
![]() |
| fot. Śmigiel 2025 |
A skoro mowa o efektach - trzeba przyznać, że wszystkie mechaniczne, optyczne i komputerowe sztuczki wizualne z „Wrong Turn”, trzymają poziom i dobrze się zestarzały. Sceny morderstw są ciekawie pomyślane i dobrze zrobione. Poziom gore jest satysfakcjonujący, ale nie odrzucający. Druty kolczaste pysznie wbijają się w skórę, strzały z łuku gładko przebijają głowy, ale szczególnie ciekawa wydaje się scena dekapitacji na drzewie. Nakręcono ją zresztą bardzo sprytnie, wykorzystując technikę whip pan, albo swish pan effect (znaną z „Terminator 2: Judgement Day”, James Cameron. 1991). Dzięki tej sztuczce, przez większość sekwencji, twarz przecięta toporem, rzeczywiście należy do żywej aktorki (Emmanuelle Chriqui), a nie do manekina. Także i o tę scenę zadbało Stan Winston Studio.
Tym, co dodatkowo wyróżnia „Wrong Turn” na tle innych horrorów, są małe, fabularne twisty (np. to, że szukający pomocy herosi, niespodziewanie trafiają w paszczę lwa), sprawdzają się ciekawe lokacje (chata kanibali, leśna strażnica) i straszenie przestrzenią. Teoretycznie bowiem, bohaterowie naprawdę mają gdzie uciekać – góry, las, wodospad, ale cała ta przestrzeń, szybko staje się dla nich pułapką.
„Droga bez powrotu” to bardzo poprawny, wręcz - grzeczny slasher, od którego śmiało można zaczynać przygodę z filmowym horrorem. Przy czym, film zrobiono na tyle dobrze, że nawet znawcy i znawczynie kina grozy, znajdą w tym obrazie coś dla siebie. Jest to dobra groza za niewielkie pieniądze, która pokazuje, że czasami prosto, nie znaczy źle.
Podsumowanie: Na koniec, dodam, że jeśli chodzi o pozostałe części serii, to z czystym sercem, mogę polecić jedynie dwójkę – niestety i tak, mocno już przegiętą (przemoc i seks). Wyraźnie hołdującą zasadzie: „tak złe, że aż dobre”.
Dla kogo nie jest „Wrong Turn”? Z pewnością dla tych, których wkurzają utarte, slasherowe rozwiązania. Dla osób wrażliwych na zbyt plastyczne sceny przemocy oraz dla ludzi, którzy boją się lasu i otwartych przestrzeni.
PS. Zwróćcie uwagę na początek filmu i wycinki z gazet, które dopowiadają fabułę i koniecznie wytrzymajcie do sceny dodatkowej (po napisach końcowych).
"Wrong Turn" otrzymuje 4,5 z 6 Bloody Mary.
ZOBACZ RECENZJĘ W WERSJI WIDEO NA YOUTUBE I SUBSKRYBUJ KANAŁ:
All rights reserved. Łukasz Śmigiel 2025.
Tekst, zdjęcia i grafiki by Łukasz Śmigiel.
No AI was used, while making this blog.


Komentarze
Prześlij komentarz