Posty

„House of Wax", amerykański horror (slasher, splatter, torture porn) z 2005 roku w reżyserii Jaume Collet-Serry.

Obraz
fot. Łukasz Śmigiel 2026 Fabuła: Grupa przyjaciół wybiera się na mecz do innego miasta. W czasie podróży trafia na atrakcję turystyczną – gabinet figur woskowych. Jest to jeden z tych filmów, po których właściwie niczego się nie spodziewamy, a na koniec okazuje się, że seans był całkiem udany. Efekt finalny mógł być jednak słaby, ponieważ przy produkcji „House of Wax” podjęto wiele ryzykownych decyzji. Sprawdźmy, co uratowało tę produkcję. Obraz Jaume Colleta-Serry to remake filmu o tym samym tytule z lat 50. z Vincentem Price’em w roli głównej. Tamto dzieło było niezwykle udanym, spektakularnym dreszczowcem z interesującymi scenami walk, niezłymi efektami specjalnymi i świetnym finałowym twistem (na dodatek jedną ze swoich pierwszych ról zagrał w nim Charles Bronson, podpisujący się jeszcze wtedy jako Charles Buchinsky). Film z 1953 roku w reżyserii André De Totha okazał się wielkim sukcesem – kosztował zaledwie milion dolarów, a zarobił dwadzieścia razy więcej. Sławę zdobył także dl...

"Nightwatch", amerykański thriller z 1997 roku w reżyserii Ole Bornedala.

Obraz
fot. Łukasz Śmigiel 2026 Fabuła: Miasto terroryzuje seryjny morderca. Tropy w policyjnym śledztwie prowadzą do prosektorium, w którym zaczyna pracować młody student prawa – Martin Bells. „Nightwatch” mógł być totalną klapą, i to przynajmniej z kilku powodów. Po pierwsze, doceniany oryginał powstał w Danii w 1994 roku, a Amerykanie – jak to Amerykanie – postanowili zrobić wszystko jeszcze raz, po swojemu. Po drugie, producentami nowej wersji zostali przeklęci bracia Weinstein, a po zakończeniu zdjęć zarządzono liczne dokrętki i przeróbki na etapie postprodukcji. Szczęśliwie okazało się jednak, że nawet Weinsteinom trudno było popsuć tak dobry scenariusz, a film ponownie wyreżyserował autor oryginału – Duńczyk Ole Bornedal. Reżyser z dużą dokładnością powtórzył niemal wszystkie ważne sceny z pierwowzoru. Zadbał też o udział kompozytora muzyki z duńskiej wersji (Joachim Holbek) oraz wsparcie rodzimej ekipy filmowej. Przypilnował nawet tego, aby na planie używać tych samych rekwizytów. Ja...

"Relikt", amerykański horror (monster movie) z 1997 roku w reżyserii Petera Hyamsa.

Obraz
fot. Łukasz Śmigiel 2026 Fabuła: Antropolog John Whitney, pracujący dla Muzeum Historii Naturalnej w Chicago, bada plemiona w dżunglach Ameryki Południowej. W czasie jednej z wypraw naukowiec natrafia na przerażający, prastary kult. Whitney znika w tajemniczych okolicznościach, a do muzeum dociera ładunek z posążkiem przedstawiającym dziwaczną bestię. Nie jest to film pozbawiony wad, ale tak rzadko dostajemy wysokobudżetowy monster movie , który ma do tego całkiem przyzwoitą fabułę, że warto na dzieło Petera Hyamsa spojrzeć przychylnym okiem. Szczególnie że obraz powstał na podstawie bestsellerowej powieści, prezentuje niezłe efekty i broni się mocną obsadą. Wszystko to sprawia, że przynajmniej w czasie pierwszego seansu nie będą nas kłuły w oczy fabularne dziury i momenty, w których akcja niepotrzebnie zwalnia. Ale wszystko po kolei. Scenariusz „Reliktu” pisało kilka osób. Zazwyczaj jest to sygnał ostrzegający przed tym, że fabularnie coś się nie kleiło. Tym razem było jednak inaczej...

„Teksańska masakra piłą mechaniczną” (Remake), amerykański horror z 2003 roku w reżyserii Marcusa Nispela.

Obraz
fot. Łukasz Śmigiel 2026 Fabuła: Lata 70. Grupa młodych ludzi wraca z wyprawy do Meksyku. Jadą busem na koncert Lynyrd Skynyrd, przemierzając pustkowia Teksasu. Po drodze spotykają autostopowiczkę, która wygląda na ofiarę gwałtu. Remake kultowego filmu rzadko kiedy okazuje się sukcesem. Wprawdzie wydaje się, że przy takim projekcie łatwiej o skuteczną promocję – bo tytuł ma już istniejącą fanbazę – trudno jednak w nowatorski sposób opowiedzieć jeszcze raz to samo, nie bezczeszcząc przy tym szanowanego oryginału. Wyzwanie jest jeszcze większe, gdy w grę wchodzi nie tylko remake jednego filmu, ale próba restartu całej kultowej serii. Może się więc wydawać, że pomysł nakręcenia na nowo słynnej „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną” Tobe’a Hoopera z 1974 roku był z miejsca skazany na porażkę. Tym bardziej że oryginał okazał się małym, szokującym, artystycznym eksperymentem, który do dziś porusza publiczność bezwzględnym realizmem i surowością wykonania. Na dodatek kontynuacje pierwowzoru ...

„Innocent Blood”, amerykański komedio-horror z 1992 roku w reżyserii Johna Landisa.

Obraz
fot. Łukasz Śmigiel 2025 Fabuła: Tajemnicza Marie wybiera się do włoskiej dzielnicy Pittsburgha w poszukiwaniu... przygody. W tym samym czasie działający pod przykrywką detektyw Joe Gennaro próbuje znaleźć haki na mafijnego bossa – Sala „Rekina” Macelliego. Ten film to prawdziwie zapomniane dzieło i w swojej unikalnej kategorii (inteligentnego komedio-horroru) obraz niemal doskonały. Zacznijmy jednak od początku. Reżyser John Landis, którego znamy z takich klasyków jak „An American Werewolf in London” (1981) czy przełomowy wideoklip „Thriller” (1983) do piosenki Michaela Jacksona, miał spore kłopoty na początku lat 90. Po kasowej wpadce, którą okazał się „Oscar” z Sylvestrem Stallone’em z 1991 roku, Landis starał się o możliwość zrealizowania autorskiego projektu... o śpiewających wampirach z Las Vegas. Reżyser był jednak sukcesywnie zniechęcany do tego pomysłu przez hollywoodzkich producentów. Przeglądając różne podrzucone mu propozycje, niespodziewanie natrafił na scenariusz do „Inn...

"Pitch Black", amerykański horror SF z 2000 roku w reżyserii Davida Twohy.

Obraz
fot. Łukasz Śmigiel 2025 Fabuła: W wyniku nieoczekiwanej awarii transportowy statek kosmiczny Hunter Gratzner musi lądować na najbliższej zdatnej do życia planecie. Z katastrofy cało uchodzą m.in. pilotka Carolyn Fry, stróż prawa Jones oraz morderca i zbiegły więzień – Richard B. Riddick. Twórcy kina grozy uwielbiają eksperymentować z horrorem. Niekiedy czynnikiem zmuszającym ich do szukania nowych rozwiązań są niski budżet oraz ograniczenia produkcyjne danego obrazu. Tak było w przypadku „Szczęk” Stevena Spielberga (1975), „Blisko ciemności” Kathryn Bigelow (1987) czy „Terrifier” (2016) Damiena Leone. Podobnie sprawa ma się z „Pitch Black” (2000) Davida Twohy’ego. Zabierając się za ten projekt, reżyser miał już wprawdzie na koncie kilka poważnych sukcesów i mógł spodziewać się większych funduszy. Napisał przecież kasowy hit „Ścigany” z Harrisonem Fordem (1993), „G.I. Jane” (1997) z Demi Moore, a także – nieco wcześniej – doceniane przez fanów grozy „Critters 2” (1988) oraz „Czarnoksi...