Posty

Wyświetlam posty z etykietą fantastyka

"Postrach nocy" (Fright Night), amerykański horror (z elementami komedii i dramatu) z 1985 roku w reżyserii Toma Hollanda.

Obraz
fot. Łukasz Śmigiel 2026 PLOT : Nastoletni Charlie Brewster, miłośnik horrorów, zwraca uwagę na dziwne zachowanie nowego sąsiada i szybko dochodzi do wniosku, że do domu obok wprowadził się wampir. Mamy tu do czynienia z filmem, który w zasadzie nie ma słabszych momentów. Drażnić może jedynie pewne spowolnienie akcji w trzecim akcie, ale poza tym debiut reżyserski Toma Hollanda to czysta perfekcja. Niestety, choć niektóre dokonania twórcy uznajemy dziś za kultowe, wokół Fright Night nie udało się jak dotąd zbudować wielkiej, powszechnie rozpoznawalnej franczyzy. Powstała wprawdzie całkiem niezła, niesłusznie zapomniana kontynuacja, mieliśmy także książkowe prequele, krótką serię komiksową oraz udany, choć klimatycznie zupełnie inny remake. Na tym jednak koniec. Fright Night żyje przede wszystkim w sercach miłośników grozy. Sprawdźmy zatem, dlaczego warto byłoby wrócić do tego uniwersum i rozbudować je – na przykład o serial dla platformy streamingowej. Fabuła z pozoru wydaje się dość b...

"Relikt", amerykański horror (monster movie) z 1997 roku w reżyserii Petera Hyamsa.

Obraz
fot. Łukasz Śmigiel 2026 Fabuła: Antropolog John Whitney, pracujący dla Muzeum Historii Naturalnej w Chicago, bada plemiona w dżunglach Ameryki Południowej. W czasie jednej z wypraw naukowiec natrafia na przerażający, prastary kult. Whitney znika w tajemniczych okolicznościach, a do muzeum dociera ładunek z posążkiem przedstawiającym dziwaczną bestię. Nie jest to film pozbawiony wad, ale tak rzadko dostajemy wysokobudżetowy monster movie , który ma do tego całkiem przyzwoitą fabułę, że warto na dzieło Petera Hyamsa spojrzeć przychylnym okiem. Szczególnie że obraz powstał na podstawie bestsellerowej powieści, prezentuje niezłe efekty i broni się mocną obsadą. Wszystko to sprawia, że przynajmniej w czasie pierwszego seansu nie będą nas kłuły w oczy fabularne dziury i momenty, w których akcja niepotrzebnie zwalnia. Ale wszystko po kolei. Scenariusz „Reliktu” pisało kilka osób. Zazwyczaj jest to sygnał ostrzegający przed tym, że fabularnie coś się nie kleiło. Tym razem było jednak inaczej...

„Teksańska masakra piłą mechaniczną” (Remake), amerykański horror z 2003 roku w reżyserii Marcusa Nispela.

Obraz
fot. Łukasz Śmigiel 2026 Fabuła: Lata 70. Grupa młodych ludzi wraca z wyprawy do Meksyku. Jadą busem na koncert Lynyrd Skynyrd, przemierzając pustkowia Teksasu. Po drodze spotykają autostopowiczkę, która wygląda na ofiarę gwałtu. Remake kultowego filmu rzadko kiedy okazuje się sukcesem. Wprawdzie wydaje się, że przy takim projekcie łatwiej o skuteczną promocję – bo tytuł ma już istniejącą fanbazę – trudno jednak w nowatorski sposób opowiedzieć jeszcze raz to samo, nie bezczeszcząc przy tym szanowanego oryginału. Wyzwanie jest jeszcze większe, gdy w grę wchodzi nie tylko remake jednego filmu, ale próba restartu całej kultowej serii. Może się więc wydawać, że pomysł nakręcenia na nowo słynnej „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną” Tobe’a Hoopera z 1974 roku był z miejsca skazany na porażkę. Tym bardziej że oryginał okazał się małym, szokującym, artystycznym eksperymentem, który do dziś porusza publiczność bezwzględnym realizmem i surowością wykonania. Na dodatek kontynuacje pierwowzoru ...

„Innocent Blood”, amerykański komedio-horror z 1992 roku w reżyserii Johna Landisa.

Obraz
fot. Łukasz Śmigiel 2025 Fabuła: Tajemnicza Marie wybiera się do włoskiej dzielnicy Pittsburgha w poszukiwaniu... przygody. W tym samym czasie działający pod przykrywką detektyw Joe Gennaro próbuje znaleźć haki na mafijnego bossa – Sala „Rekina” Macelliego. Ten film to prawdziwie zapomniane dzieło i w swojej unikalnej kategorii (inteligentnego komedio-horroru) obraz niemal doskonały. Zacznijmy jednak od początku. Reżyser John Landis, którego znamy z takich klasyków jak „An American Werewolf in London” (1981) czy przełomowy wideoklip „Thriller” (1983) do piosenki Michaela Jacksona, miał spore kłopoty na początku lat 90. Po kasowej wpadce, którą okazał się „Oscar” z Sylvestrem Stallone’em z 1991 roku, Landis starał się o możliwość zrealizowania autorskiego projektu... o śpiewających wampirach z Las Vegas. Reżyser był jednak sukcesywnie zniechęcany do tego pomysłu przez hollywoodzkich producentów. Przeglądając różne podrzucone mu propozycje, niespodziewanie natrafił na scenariusz do „Inn...

"Pitch Black", amerykański horror SF z 2000 roku w reżyserii Davida Twohy.

Obraz
fot. Łukasz Śmigiel 2025 Fabuła: W wyniku nieoczekiwanej awarii transportowy statek kosmiczny Hunter Gratzner musi lądować na najbliższej zdatnej do życia planecie. Z katastrofy cało uchodzą m.in. pilotka Carolyn Fry, stróż prawa Jones oraz morderca i zbiegły więzień – Richard B. Riddick. Twórcy kina grozy uwielbiają eksperymentować z horrorem. Niekiedy czynnikiem zmuszającym ich do szukania nowych rozwiązań są niski budżet oraz ograniczenia produkcyjne danego obrazu. Tak było w przypadku „Szczęk” Stevena Spielberga (1975), „Blisko ciemności” Kathryn Bigelow (1987) czy „Terrifier” (2016) Damiena Leone. Podobnie sprawa ma się z „Pitch Black” (2000) Davida Twohy’ego. Zabierając się za ten projekt, reżyser miał już wprawdzie na koncie kilka poważnych sukcesów i mógł spodziewać się większych funduszy. Napisał przecież kasowy hit „Ścigany” z Harrisonem Fordem (1993), „G.I. Jane” (1997) z Demi Moore, a także – nieco wcześniej – doceniane przez fanów grozy „Critters 2” (1988) oraz „Czarnoksi...

"Hatchet", amerykański slasher z 2006 roku (z elementami splattera i czarnej komedii) w reżyserii Adama Greena.

Obraz
fot. by Łukasz Śmigiel 2025 Fabuła:  Dwaj szkolni kumple (Ben i Marcus) przybywają do Nowego Orleanu, aby porządnie zabawić się w czasie karnauwału. Imprezowanie ma sprawić, że jeden z nich zapomni o miłosnym zawodzie. Po pewnym czasie, chcąc odpocząć od ulicznych tańców i wszechobecnego alkoholu, przyjaciele wyruszają na wycieczkę łodzią po okolicznych bagnach. Aż trudno uwierzyć, że od premiery tego filmu minęło już dokładnie 20 lat. „Topór” miał być objawieniem kina grozy i swego rodzaju powrotem na salony klasycznego, amerykańskiego horroru. Na okładce pudełka z filmem dumnie ogłaszano, że nie jest to żaden remake, sequel czy aktorska wersja anime. Mamy tu zatem do czynienia z oryginalnym pomysłem, bez odcinania kuponów. I choć hasła marketingowe bywają zwykle mocno na wyrost – w tym wypadku wszystko się zgadza. Pomimo niewielkiego budżetu (około 1,5 miliona dolarów) „Topór” pokazał coś świeżego w temacie slasherów i faktycznie osiągnął spektakularny sukces. Nie było tego być m...