„Dom tysiąca trupów", amerykański horror (gore, splatter, torture porn) z 2003 roku w reżyserii Roba Zombie.
fot. Łukasz Śmigiel 2026 FABUŁA: Druga połowa lat 70. Grupa młodych przyjaciół podróżuje po USA, zbierając materiały do książki o nietypowych atrakcjach turystycznych. Przypadkiem trafiają do przydrożnego muzeum osobliwości Kapitana Spauldinga, gdzie poznają legendę o seryjnym mordercy – Doktorze Szatanie. Zaintrygowani historią, postanawiają zbadać ją na własną rękę. „Dom tysiąca trupów” to pełnometrażowy debiut Roba Zombie, który wcześniej pracował na zlecenie studia Universal nad stworzeniem unikalnego, nawiązującego do jego własnej twórczości muzycznej horrorowego parku rozrywki. Któregoś dnia, podczas niezobowiązującej rozmowy, producenci zapytali go o pomysł na film. Muzyk opowiedział im wymyśloną na poczekaniu historyjkę w stylu „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną” (1974, reż. Tobe Hooper), a zaledwie kilka dni później przyniósł 12 stron treatmentu. Zanim się obejrzał, pojawiły się pieniądze, a prace nad projektem ruszyły z kopyta. Czy Rob Zombie wiedział, co robi? Zapewne ni...